sobota, 22 lutego 2014

Deunglog 1 ~

- Wyglądam w tym fatalnie! - Jęknęła z rezygnacją Nani. Jeszcze raz rzuciła na siebie szybkie spojrzenie w lustro, a potem zrezygnowana spuściła głowę.
Razem ze swoją przyjaciółką Arisu, znajdowały się w sieciówce poszukując odpowiednich sukienek na przyjęcie.
- Hej! Arisu możesz tu podejść? - Nani wychyliła się zza kurtyny przymierzalni, po czym gestem dłoni przywołała przyjaciółkę oglądającą naszyjniki i inszą biżuterię.
- Oh, jasne! Już lecę! - Arisu poderwała się z miejsca i odsunęła ciężki materiał, by obejrzeć przyjaciółkę w całej jej okazałości.
Nie rozumiała skwaszonej miny Nani.
- O co Ci chodzi? Bardzo dobrze w tym wyglądasz! - Powiedziała przyjaciółce pocieszając ją. - Okręć się. - Nani niechętnie zrobiła powolny, przygaszony piruet. 
- Widzisz to tu? - Nani Złapała się za boczki. - To coś mi niszczy życie!
Arisu zmrużyła powieki.
- Wiesz co Ci powiem? - Powiedziała chwytając ją mocno za ramiona. - Mam Ci przypomnieć o Twym wielkim dokonaniu i poświęceniu, hm? Dobrze! To Ci napomnę, ale najpierw chce Ci przypomnieć, że już od dwóch godzin sterczymy w tym sklepie na przymierzeniu sukienek! Nani, przewinęło ich się już z milion, w każdej wyglądałaś świetnie, a i tak nic Ci nie pasuje! Nie chcę być nieuprzejma, ale zaczynasz działać na nerwy pracownikom sklepu. Nie mówiąc o mnie.
Nani poczuła nagle, że tak jakoś... kurczy się. Naszły ją wyrzuty sumienia.
- Przepraszam, że tak marudzę, bardzo Cię przepraszam. Może po prostu zmieńmy sklep co? Albo pójdę na przyjęcie w worku po pyrkach...
- Teee eee! Chyba w pięknie skrojonym opakowaniu po ryżu, jeśli już Kochana! - Arisu puściła do niej oczko, czym rozweseliła swoją przyjaciółkę.
Tak swoją drogą, to Nani rzeczywiście dokonała czegoś wielkiego. Mianowicie dziewczyna z pomocą swojej przyjaciółki oraz dzięki jej wsparciu, zrobiła coś niezaprzeczalnie wielkiego! Ona schudła, aż 20kg! Tak! Starała się przez bardzo długi okres, zmieniła od podstaw tryb życia, zaczęła jeść zdrowiej, ograniczyła słodycze i rozpoczęła regularny trening. Jedynych czynników, których nie udało jej się zmienić, były to: brak odpowiedniej ilości snu oraz stres, na który była narażona (no tak, w końcu klasa maturalna się kłania, to samo w przypadku Arisu). Ale dziewczynie udało się! Od ponad 75kg zeszła do 55kg i mogła cieszyć się wysportowanym ciałem, piękną sylwetką, zdrowiem i przede wszystkim pewnością siebie, której jej brakowało.
Dlaczego więc tak czepiała się każdej sukienki, jaką na siebie wkładała? Bo kiedyś było jej wszystko jedno co na siebie założy. To przez kompleksy.
I choć widziała w lustrze, jakby zupełnie inną osobę, to nadal w głowie zakodowane miała to co kiedyś.
"I tak we wszystkim wyglądam fatalnie."
Dlatego jej najlepsza przyjaciółka tak często musiała jej pomagać przestawiać błędne myślenie.
- Wiesz co Arisu? - Odezwała się nagle pełnym radości tonem. - Wezmę tę pierwszą. Miętową. Pamiętasz?
Arisu głośno wypuściła powietrze z płuc i z uśmiechem zgarnęła stertę ubrań z wieszaka, po czym odniosła wszystkie obsłudze, by pomogli jej to wszystko poodwieszać na miejsce.
- Dziękuję Ci za pomoc i rady. Jesteś niezastąpiona! - Szepnęła Nani na ucho swojej przyjaciółce, gdy były tuż przy kasie.
- Przecież wiesz, że zawsze jesteś na pierwszym miejscu! Ja zawsze będę z Tobą, nie ważne co będzie się działo.
Na te słowa Arisu dostała "big hug" od Nani, po czym zabrały zakupione kiecki i wyszły ze sklepu, obie jak najbardziej zadowolone z zakupu i swojego towarzystwa.
Ruchomymi schodami wjechały na 
górny parking galerii, po czym wrzuciły kiecki na tylne siedzenia, obie zapakowały się na przód Volkswagena Beetle, Nani jako dwuroczny już kierowca. Tzw. "garbuska" dostała w prezencie od rodziców. Było to jej pierwsze i najukochańsze autko. Miała do niego większy sentyment niż do chociażby zabawek zachowanych z dzieciństwa...
Nani odpaliła silnik autka, a Arisu wrzuciła dysk z ich ukochanymi kawałkami. Z radia, na bardzo wysokim poziomie głośności wypłynęła energetyczna melodia. Przy dźwiękach "warczenia" wyjechały z Domu Mody.

***
Przyjaciółki siedziały w pokoju Nani, ubrane w nowe sukienki i już prawie, że gotowe do wyjścia. Delikatny makijaż i manikiur zostały wykonane, a więc pozostały już tylko fryzury.
Nani usadziła wpierw Arisu, przed swoją bielutką toaletką, okalaną białymi kwiatami i światełkami.
Zebrała do tyłu jej długie, piękne blond włosy i delikatnie zaczęła je rozczesywać. Były tak niesamowicie zdrowe i aksamitne w dotyku, że aż żal było je niszczyć wysoką temperaturą prostownicy. Ale Arisu tak pięknie wyglądała w prostych oraz w loczkach! 
Tym razem zdecydowały się na proste włosy i czerwony kwiatuszek we włosach. Do tego czarna, zwiewna, lejąca się sukienka bez ramiączek... Arisu wyglądała cudnie! Naprawdę pięknie!
Po niej przyszedł czas na Nani. Dziewczyna miała na sobie sukienkę, w ukochanym miętowym odcieniu, a włosy w kompletnym nieładzie. Arisu wprawiona w tworzeniu fryzur przyjaciółce, najpierw wyprostowała jej ciemne włosy, nałożyła na nie odżywkę, a później nawinęła na lokówkę same końcówki. Gdy to już było zrobione, zebrała gęste włosy w wyskoki kucyk i na zwięczenie fryzury obwiązała kuc czarną kokardą.
Na koniec obie przejrzały się w lustrze. 
Cóż, musiały przyznać, że efekt był powalający!
Uścisnęły się i zaczęły zachowywać się, jak małe dziewczynki, które zabierają swojej mamie szpilki i czerwone szminki...
To specjalnością Nani było dbanie o wygląd obu dziewczyn, wspólne chodzenie na zakupy i wypatrywanie przecen na najfajniejsze ciuchy i dodatki, nie mówiąc już o butach. Ona uwielbiała modę i wszystko co z nią związane. Jakoś od zawsze śledziła najnowsze trendy, czytała blogi o kosmetykach i urodzie, a także oglądała vlogi sławnych Youtuberek korzystając z ich porad. Mimo, że miała urodę europejską, to najbardziej podobał jej się makijaż, który wykonywały Azjatki i to tym się najczęściej inspirowała. Nani miała kilka własnych blogów w sieci z opowiadaniami, które tworzyła, kilka kont na portalach społecznościowych i kilka na takich, gdzie "szuka się" inspiracji oraz weny twórczej.
Oprócz tego kochała języki. Angielski szlifowała od przedszkola, a na początku liceum wzięła się za język koreański.
Podobnie, jak Arisu, tylko, że u niej był to japoński oraz angielski.
Uczyły się najczęściej wspólnie, dużo im to dawało.
Arisu interesowała się wszystkim. To ten rodzaj osoby, z którą porozmawia się na każdy temat, a przebywając w jej towarzystwie człowiek ma wielki zaciesz na twarzy. Arisu bardzo lubiła poznawać świat. Może to dlatego od dziecka pasjonowała ją nauka. Od dziecka również darzyła miłością sport - choć nie przepadała za wielkim wysiłkiem, to kochała jazdę konną czy pływanie. Dawało jej to poczucie wolności. Była wielką marzycielką. 
Z resztą obie były. Obie również kochały zwierzęta, naturę, obce języki, poznawanie nowych ludzi, a już najbardziej kochały Azję.
Nani, mimo swojego polskiego pochodzenia, w serduszku nosiła Koreę Południową, natomiast Arisu Japonię.
Może ich nierozerwalną przyjaźń połączyła chęć wspólnego zwiedzania świata? Podróż na daleki Wschód? Kto to wie...
A być może byli to...
No właśnie. Azjaci.

Mimo wszystko to obie wiedziały, że siostrzana relacja, która je łączyła jest wyjątkowa i prawdziwa. Tak.
Były tak blisko siebie, że nie wyobrażały sobie oddzielenia. Planowały wspólne studia.
Zawsze jakoś starały się być razem. Internet, telefon lub choćby telepatia.
Wynikało to z tego, że rodzina Nani przeprowadziła się do stolicy, - Warszawy - kiedy dziewczyna miała zacząć klasę maturalną. Nie mogła się tam do nich przenieść, ponieważ nie da się przerwać nauki w jednym liceum plastycznym i kontynuować jej w innym. Musiała zostać w rodzinnej, niewielkiej miejscowości, podczas gdy jej rodzice i młodszy brat wynieśli się taki kawał od domu. Były tego pozytywy. Mieszkała u swoich dziadków, piętro pod mieszkaniem Arisu. To był wielki pozytyw. Wieeeelki.
Ale po zakończeniu nauki w szkole miała przeprowadzić się do rodziców.
Co za tym idzie studia rozpocząć właśnie we Warszawie, a nie we Wrocławiu, jak na początku wszyscy zakładali.
Dziewczyny z początku bardzo smuciły się tym, że tak nagle będą od siebie odseparowane.
Ale z czasem zaistniałe wydarzenia sprawiły, że zmieniły one kierunek drogi.
Postanowiły iść na studia do Warszawy.
Arisu i Nani były w klasach maturalnych. Mimo roku różnicy pomiędzy nimi.

Obecnie właśnie obie były we Warszawie. W "nowym" domu Nani. W jej własnym pokoju, zaprojektowanym przez nią. Najbardziej podobał się dziewczynie pomysł z białą skrzynią ustawioną pod oknem, pokrytej grubym materacem, co pełniło rolę leżanki. Uwielbiała tam siedzieć i marzyć lub szkicować. Kiedy tylko przyjeżdżała na weekend do swoich rodziców, tak jak dziś.

Piękny późno-wiosenny weekend. 
Nani została zaproszona na bankiet dla celebrytów telewizyjnych przez wpływowych przyjaciół swoich rodziców. Zabrała ze sobą swoją siostrzyczkę (bo jakże by inaczej?).
Dziewczyny siedziały w pokoju i czekały, aż wszyscy naszykują się i będą mogli iść w komplecie. Plotkując i snując plany na temat ich przyszłości spędziły kolejne pół godziny.
To chyba było ich ulubione zajęcie.
Wspólnie marzyć.










===========================================================
I jest! Pierwszy rozdział! Woohooo ~
Pisany na cito, niestety przez brak czasu i możliwości :/
Ale pragnę go zadedykować mojej ukochanej dongsaeng, Staszka, pamiętaj, że jesteś najlepsza i Cię kocham siostrzyczko!

Teraz nie mam bladego pojęcia kiedy pojawi się następny rozdział... W mojej głowie się już dzieje, ale nie wiem, jak to będzie z zamieszczeniem go tutaj. W tygodniu raczej nie będzie opcji.
Postaram się coś zdziałać w weekend :D
Z całuskami, pozdrowieniami i uściskami!
Saranghae! :3

Dziękujemy naszym panczenistom za piękny występ i dwa medale! <3
Do zobaczenia wkrótce!



3 komentarze:

  1. Wzruszający, wyjątkowy i naprawdę uroczy...
    Ten rozdział jest właśnie taki :)
    Tak mnie wzruszył, nie mogę się ogarnąć :)
    Wszystko jest tak pięknie opisane! Czarujesz słowami Unnie <3

    A na samym początku moją uwagę przykuła "insza biżuteria" renoma, parówki kochana X'D

    Ten rozdział pokazuje bardzo wiele: Nic nie jest w stanie rozdzielić prawdziwej przyjaźni. Ani kłopoty, ani odległość, nawet zmiana życiowych planów o 180 stopni.
    Będę trzymać kciuki za Nancy i Arisu, żeby wszystko się dobrze poukładało :D
    I od razu mówię: robi się coraz ciekawiej! :D Jak znam życie w kolejnym rozdziale wydarzy się coś, co zmieni ich życie... tak przeczuwam! :D
    Skoro już w pierwszym rozdziale czytelnik się wczuwa i czeka na drugi... To co będzie jak się akcja rozwinie na dobre! :D :D :D
    Cieszę się, że założyłaś tego bloga kochana i życzę dużo weny :3
    (a sobie życzę miękkiego lądowania, gdy będę zaliczać glebę przy kolejnych rozdziałach X'D)
    Saranghae i powodzenia :D :*
    Twoja
    Gemini <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Aha, zapomniałam dodać: PIERWSZY ROZDZIAŁ WOOHOO~ <3
    Chuu~ :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gemini, Twoje, jak zawsze pokrzepiające komentarze! <3
      Cieszę się, bardzo się cieszę, że Ci się podoba! :D
      Fajnie, że to wszystko tak fajnie odebrałaś, bardzo się cieszę!
      Właśnie dla takich osób, jak TY warto zarywać noce nad rozmyślaniem wszelakich, różnorodnych historyjek!

      Trzymaj kciuki za Arisu i Nani, masz dobre przeczucie, że niedługo stanie się coś naprawdę niesłychanego (renomy parówek, za renomami parówek XD). Przynajmniej się postaram, żeby tak było...
      Postaramy się obie <3

      Gemini - Twoje reakcje - WOOHOO ~ :D

      Wow, zbliża się revolution! :>
      Chuu :*

      Usuń